„wszystko, moje dziecię, dzieje się po prostu i przypadkiem”,
tym cytatem z Pszczelarza ze zdobytego miasta Agnieszki Sztajer chciałbym otworzyć dziewiętnasty numer Przestrzeni Pogranicza, zanim prawdziwie otworzy go Piotr Piela Widokiem z okna – spojrzeniem XVIII.
Na co będziemy spoglądać w czerwcu?
Na przedmioty Michała Doroty Grzymały, wydobywane na światło z bajkowego worka z pomocą imaginacji Katarzyny Makieły-Organisty. Na Zieloność Bogusława Pupca, inspirowaną słowem Wiesława Myśliwskiego. Na książki, nosicielki pamięci z …Rzeczy o bibliotece Chrzanowskich z Moroczyna Agnieszki Pieli. Na Stary dom z Płazowa Pawła Kody. Na Geometrię świat(ł)a Philippa Gombarta. Na … duszę zawiązaną w węzełku życia Renaty Ferenc-Pupek. Na Bełżec V …Marty Krawczyk. Na Zapiski na skraju zagłady Piotra Pieli. Na Roztoczańską drogę ze szczygłami Henryka Szkutnika. Na Poezję w kieszeni spodni Katarzyny Chochowskiej. Na Powtórne wskrzeszenie Oserdowa Pawła Sawki. Na Koło życia Olgi Przybyłek. Na brak słowa o …Wyżłowie Pawła Niedźwiedzia. Na Cerkiew z dachem nieba Dariusza Osińskiego. Na Zemstę kreta i dwa inne łaskawe teksty z Ksantypy na Roztoczu Kamili Niemczuk. Na Przystanek Brazylię Matyldy Rosińskiej-Távora. Na Majówkę, bociany i chrabąszcze Mieczysława Gmiterka. Na Legendę o Gaju Patrycji Maczyńskiej. Na Trzy śluby w Lubyczy Królewskiej i jeden pogrzeb we Lwowie Philippa Gombarta. Na 11.LandArt Festiwal „Woda”, który odbył się w Siennicy Różanej od 28 stycznia do 7 lutego 2026 roku, w obiektywnym obiektywie Radosława Masłowskiego. Na Ślad Tadeusza Kościuszki w Mycowie Sławomira Litkowca. Na Refleksy/Refleksje/Dziewięcierza Piotra Juchy. Na Rozmowę na Pograniczu z Anną Kudzią Roberta Gmiterka. Na Kadry z Pożogi Tomasza Michalskiego. Na jego Wędrowny Zakład Portretowy. Na Bunkier zalesisty z Perypetii Belki na Roztoczu Wielkim Moniki Belki. Na Notatki i erraty ubolewającej Redakcji. I wreszcie na Ramoliki Cypriana Bukaja.



A wszystko to, na co będziecie patrzeć, proszę mi uwierzyć, znalazło się w tym numerze po prostu i przypadkiem.
Redaktor naczelny
Robert Gmiterek

„Nie wykluczamy możliwości, że widzimy się wszyscy na wiosnę.”


Zacznijcie od widoku. Widok musi być. Nie wyobrażam sobie jakiejkolwiek Przestrzeni bez „Widoku z okna” Cypriana Bukaja, a właściwie to Piotra Pieli, o czym wiedzą wszyscy, którzy sumiennie od lat widoki Cypriana czytają. Tak jak Pinokio ma swego Gadającego Świerszcza, tak „Przestrzeń” ma Piotra, sumienie „Przestrzeni”. Czytajcie go, a nie zbłądzicie. A nawet jeśli zbłądzicie, to w doborowym towarzystwie.


Szesnasty numer „Przestrzeni Pogranicza” zaczynamy „od Buga”, a kończymy w Wierszczycy, po drodze zaglądając do Szczebrzeszyna, Jarczowa, Chodywaniec, Narola, Lipska, Dziewięcierza, Lwowa, Wielkich Oczu, Żurawiec, Bełżca, Chlewisk, Rzeczycy (na wielbłądach), Mycowa, Tarnoszyna, Dłużniowa, Lisek, Sokala, Zamościa, Chłopiatyna, Budynina, Borsuków, Pratulina, Radruża, Koterki, Kostomłotów, Jabłecznej, Bułgarii, Brazylii i Bezodni. Odwiedzamy Stary Młyn, cerkwie na Roztoczu i Grzędzie Sokalskiej, Wielki Dział, Stefanię, Prominenta Złocistego, dwa słońca września, Dudka i Żmija. Rozmawiamy o Jankielu Grojserze i Eugeniuszu-Tkaczysznie Dyckim, o rodzinie Herscha Federbuscha. Przestrzeń Pogranicza jest bardzo gęsta i splątana i choć często spotykamy na niej ruiny (patrz fotografie na okładce autorstwa Tomasza Michalskiego), to są to ruiny wciąż żywe, na których wyrastają nowe historie. Historie, które nie mają końca, choć zdarza im się mieć początek.


Widok z okna jaki jest, każdy widzi. Każdy ma swój. Każdy ma swoje okno, jeśli ma szczęście, i swoje widoki. A jednak czasami, a nawet częściej niż czasami, zdarza się tak, że każdy widzi podobnie — i to nie przez podobieństwo, ani pokrewieństwo, a przez |?|\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\


Kiedy w listopadzie 2021 roku ukazał się pierwszy numer Przestrzeni Pogranicza, po cichu liczyliśmy, że tytuł ten zwróci uwagę na istnienie przestrzeni dotychczas dość bezrefleksyjnie pomijanej w ważnych dyskursach literackich, kulturalnych, historycznych i społecznych, przestrzeni wrzucanej albo do jednego worka z „kresami” albo spychanej na peryferie, wykluczanej, orientalizowanej i postrzeganej stereotypowo i płasko. Oczywiście, mierzyliśmy siły na zamiary i świadomi niewielkiego zasięgu niszowego w końcu pisma, zajęliśmy się rzeczami małymi, ale w naszym przekonaniu ważnymi, które w dłuższej perspektywie czasu byłyby zdolne zbudować czytelny i plastyczny obraz miejsca, w którym żyjemy, pracujemy, które odwiedzamy i którego doświadczamy, podróżując przez jego historię, kulturę, literaturę i krajobrazy.



Listopad dla naszego pisma to miesiąc szczególny. I to nie ze względu na święta listopadowe, krótsze dni, które ograniczają aktywność na świeżym powietrzu i dłuższe wieczory skłaniające do nadobowiązkowych lektur i rozmów. W czym innym rzecz. Podczas gdy inni, ba cały świat niemal, ma przed sobą jeszcze miesiąc do końca roku, autorzy i zespół tworzący Przestrzeń Pogranicza, właśnie w listopadzie obchodzi jego koniec. Kiedy ta Przestrzeń trafi do rąk czytelników, my już będziemy pracować w kolejnym. Pomimo krótszego roku, cieszymy się jednak jednym z danych nam przez to przywilejów. Pierwsi składamy życzenia noworoczne swoim czytelnikom i pierwsi wiemy, czy się spełniły. Tak więc, drodzy czytelnicy, życzymy Wam szczęśliwego Nowego Roku i już w następnym, marcowym numerze opowiemy wam jak bardzo będzie on szczęśliwy. 











