„Nie wykluczamy możliwości, że widzimy się wszyscy na wiosnę.”
Ta parafraza zdania z „Decyzji” Agnieszki Sztajer doskonale oddaje nastrój redakcji przygotowującej kolejny numer PP.
Redagowanie kwartalnika to praca długofalowa, zakładająca możliwość, ale nie pewność, istnienia czasopisma i miesiąca, w którym kwartalnik ma się ukazać. Niemal wszystkie teksty i prace powstają w odległym od ukazania się miejscu i czasie, i to, że się znajdują naraz w jednym i tym samym, niemal zawsze zawiera w sobie element nieprawdopodobieństwa.
W tym numerze najstarszy tekst pochodzi z 11 listopada 1864 roku, a najmłodszy z 21 lutego 2026. Można powiedzieć, że dwa wieki patrzą na was z marcowych stron.
Oczywiście jeśli i tym razem zdołały się wam ukazać.
Widok z okna. Piotr Piela (Cyprian Bukaj)
Ksantypa na Roztoczu. List elfów do Zimy. Kamila Niemczuk
Sąd starosty. Włodzimierz Aug.
Cmentarze – pamięć Pogranicza. Konkurs
Decyzja. Agnieszka Sztajer
Ksantypa na Roztoczu. Widoki (poza)roztoczańskie. Kamila Niemczuk
W drodze. Śladami obecności. Robert Gmiterek o Dariuszu Kosteckim.
Ruszowskie Nowiny. Na skraju Roztocza. Agnieszka Piela. Fotografie Bogusław Pupiec
Sabina i Tomasz. Kilka ze zbyt wielu epizodów. Dorota Grzymała. Obrazy i rysunki Katarzyna Makieła-Organisty.
Wigilijna androginia. Katarzyna Chochowska
Młyn w Suścu. Paweł Koda
Synowie stepu. Renata Ferenc-Pupek
Wielka Nocna Baba. Henryk Szkutnik
Narolskie okruchy. Wielkanoc. Mieczysław Gmiterek.
Roztoczańska Wenus. Patrycja Maczyńska
Myców. Piękne sarny na Grzędzie. Paweł Sawka
Grób Pański z Radruża. Janusz Mazur, Anita Kuchta-Kurasińska
Bohaterowie trylogii Henryka Sienkiewicza na Grzędzie Sokalskiej. Sławomir Litkowiec
O niezwykłych wizytach Włodzimierza Puchalskiego we dworze w Moroczynie. Ilona Winogrodzka
Ani słowa o … Jarczowie. Paweł Niedźwiedź
Byćmożeostanie spotkanie na Kniaziach. Krzysztof Wasilczyk
Wschodnia Dusza. Joanna Stasiewicz
Rozmowy na Pograniczu. Ze Stanisławem Krycińskim rozmawia Agnieszka Piela. Robert Gmiterek
Łówcza oczami najstarszego. Danuta Białek, Iwona Pawelec-Burczaniuk
Ostatni Mohikanin garncarstwa potylickiego, poszukiwany. Janusz Mazur
Wędrowny Zakład Portretowy. Myców. Cukierkowe jarmarki. Tomasz Michalski
Perypetie Belki na Roztoczu Wielkim. Monika Belka
Ramoliki. Cyprian Bukaj (Piotr Piela)
Redaktor naczelny
Robert Gmiterek




Zacznijcie od widoku. Widok musi być. Nie wyobrażam sobie jakiejkolwiek Przestrzeni bez „Widoku z okna” Cypriana Bukaja, a właściwie to Piotra Pieli, o czym wiedzą wszyscy, którzy sumiennie od lat widoki Cypriana czytają. Tak jak Pinokio ma swego Gadającego Świerszcza, tak „Przestrzeń” ma Piotra, sumienie „Przestrzeni”. Czytajcie go, a nie zbłądzicie. A nawet jeśli zbłądzicie, to w doborowym towarzystwie.


Szesnasty numer „Przestrzeni Pogranicza” zaczynamy „od Buga”, a kończymy w Wierszczycy, po drodze zaglądając do Szczebrzeszyna, Jarczowa, Chodywaniec, Narola, Lipska, Dziewięcierza, Lwowa, Wielkich Oczu, Żurawiec, Bełżca, Chlewisk, Rzeczycy (na wielbłądach), Mycowa, Tarnoszyna, Dłużniowa, Lisek, Sokala, Zamościa, Chłopiatyna, Budynina, Borsuków, Pratulina, Radruża, Koterki, Kostomłotów, Jabłecznej, Bułgarii, Brazylii i Bezodni. Odwiedzamy Stary Młyn, cerkwie na Roztoczu i Grzędzie Sokalskiej, Wielki Dział, Stefanię, Prominenta Złocistego, dwa słońca września, Dudka i Żmija. Rozmawiamy o Jankielu Grojserze i Eugeniuszu-Tkaczysznie Dyckim, o rodzinie Herscha Federbuscha. Przestrzeń Pogranicza jest bardzo gęsta i splątana i choć często spotykamy na niej ruiny (patrz fotografie na okładce autorstwa Tomasza Michalskiego), to są to ruiny wciąż żywe, na których wyrastają nowe historie. Historie, które nie mają końca, choć zdarza im się mieć początek.


Widok z okna jaki jest, każdy widzi. Każdy ma swój. Każdy ma swoje okno, jeśli ma szczęście, i swoje widoki. A jednak czasami, a nawet częściej niż czasami, zdarza się tak, że każdy widzi podobnie — i to nie przez podobieństwo, ani pokrewieństwo, a przez |?|\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\


Kiedy w listopadzie 2021 roku ukazał się pierwszy numer Przestrzeni Pogranicza, po cichu liczyliśmy, że tytuł ten zwróci uwagę na istnienie przestrzeni dotychczas dość bezrefleksyjnie pomijanej w ważnych dyskursach literackich, kulturalnych, historycznych i społecznych, przestrzeni wrzucanej albo do jednego worka z „kresami” albo spychanej na peryferie, wykluczanej, orientalizowanej i postrzeganej stereotypowo i płasko. Oczywiście, mierzyliśmy siły na zamiary i świadomi niewielkiego zasięgu niszowego w końcu pisma, zajęliśmy się rzeczami małymi, ale w naszym przekonaniu ważnymi, które w dłuższej perspektywie czasu byłyby zdolne zbudować czytelny i plastyczny obraz miejsca, w którym żyjemy, pracujemy, które odwiedzamy i którego doświadczamy, podróżując przez jego historię, kulturę, literaturę i krajobrazy.



Listopad dla naszego pisma to miesiąc szczególny. I to nie ze względu na święta listopadowe, krótsze dni, które ograniczają aktywność na świeżym powietrzu i dłuższe wieczory skłaniające do nadobowiązkowych lektur i rozmów. W czym innym rzecz. Podczas gdy inni, ba cały świat niemal, ma przed sobą jeszcze miesiąc do końca roku, autorzy i zespół tworzący Przestrzeń Pogranicza, właśnie w listopadzie obchodzi jego koniec. Kiedy ta Przestrzeń trafi do rąk czytelników, my już będziemy pracować w kolejnym. Pomimo krótszego roku, cieszymy się jednak jednym z danych nam przez to przywilejów. Pierwsi składamy życzenia noworoczne swoim czytelnikom i pierwsi wiemy, czy się spełniły. Tak więc, drodzy czytelnicy, życzymy Wam szczęśliwego Nowego Roku i już w następnym, marcowym numerze opowiemy wam jak bardzo będzie on szczęśliwy. 












Piszą, że „10” jest symbolem końca, cyklu wiecznego powrotu. W astrologii zaś wiąże się ją ze znakiem Panny. W tarocie numerem „10” oznacza się kartę Koła Fortuny. „10” to suma palców u rąk i u nóg człowieka. Jest w końcu, w marcu 2024 roku „10” numerem „Przestrzeni Pogranicza”. I dla nas, dla zespołu redakcyjnego, autorów i, mamy nadzieję, czytelników, to najbardziej symboliczna dziesiątka, którą wiążemy nie z końcem (choć Pogranicze nie raz nazywane jest końcem świata), a z powrotem. Wracamy już dziesiąty raz z nowymi widokami na przyszłość i przeszłość. Z „nowymi” i „starymi” autorami, tekstami i fotografiami. Wracamy i nie mówimy ostatniego słowa, choć mamy taką nadzieję, że kiedyś będzie ono należało do nas wszystkich, tak jak teraz, kiedy oddajemy ten numer z naszych rąk w ręce czytelników. A w Waszym numerze, Wasi:

